Był tort, były lody, gratulacje od zaprzyjaźnionych klubów i oczywiście sportowe emocje. Mamy zdzierały gardła, zagrzewając dzieci do walki, a ojcowie byli głośniejsi od wuwuzeli. UKS Zalew Jerzykowo obchodzi dzisiaj jubileusz 30-lecia działalności.
Wśród uczestników jubileuszowych zawodów na Zalewie Kowalski w Jerzykowie byli między innymi zawodnicy z Gorzowa, Kalisza, Nowego Tomyśla, Pamiątkowa, Poznania, Rokietnicy.
– Gmina Pobiedziska słynie lasami, jeziorami i sportem. Jubileusz, który obchodzimy, świadczy o tym, że Uczniowski Klub Sportowy Zalew Jerzykowo jest ważną, integralną częścią Gminy Pobiedziska. Dziękuję Państwu za to, że organizujecie tyle zajęć dla dzieci i młodzieży. Odrywacie młodych mieszkańców od telefonów i komputerów. Gratuluję tego jubileuszu, życzę wytrwałości i sukcesów. Zawodnikom zaś życzę spełnienia marzeń – mówił w czasie inauguracji regat pan Rafał Pawłowski Zastępca Burmistrza Miasta i Gminy Pobiedziska.
Dzisiejsze zawody obserwował też pan Ireneusz Pracharczyk – Prezes Wielkopolskiego Związku Kajakowego.
– Dla sportowca nie ma rzeczy niemożliwych. Sportowiec jest wytrwały, solidny, punktualny, systematyczny. Te cechy wypracowuje latami, zaczynając w dzieciństwie. Dlaczego tak jest? Ponieważ trenuje w różnych warunkach pogodowych. Zdarza się pływać w deszczu, przy wysokiej fali, bądź w skwarze. Kajakarstwo to nie tylko wiosłowanie. To także bieganie, zimą bieg na nartach, zajęcia na siłowni, gimnastyka. Sportowiec uprawia różne dyscypliny, by jego organizm właściwie się rozwijał. Sport daje tężyznę fizyczną
i mocną psychikę. To kształtowanie człowieka zaczyna się w Uczniowskich Klubach Sportowych, które są zapleczem klubów posiadających sekcje juniorów i seniorów. Bez UKS-ów nie byłoby jednak olimpijczyków. Jednym z takich klubów jest rozwijający się UKS Zalew Jerzykowo – mówił Prezes Wielkopolskiego Związku Kajakowego.
Zawody zainaugurowała pani Elżbieta Hoffmann założycielka Klubu wraz z dwójką młodych zawodniczek.
Razem przepłynęły z dawnej przystani Klubu do obecnej.
Spoglądając na kajaki, na których pływa młodzież, nie chce się wierzyć, że 30 lat temu zaczynano na jednym kajaku.
– Załatwiliśmy od zaprzyjaźnionego klubu z Pamiątkowa kajak. Rodzice zawodników wyremontowali łódkę i trenowaliśmy.
– Traktowaliśmy go jak perłę. Każdy bardzo ostrożnie się z nim obchodził. Pozostały sprzęt pożyczaliśmy z innych klubów. Pamiętam też radość z udziału w zawodach i same dzieci. One bardzo chciały trenować. Dzisiaj jestem szczęśliwa, bo mój klub działa i się rozwija – opowiada założycielka UKS Zalew Jerzykowo.
Pierwszy medal Mistrzostw Polski zawodniczki UKS Zalew zdobyły na poznańskiej Malcie, a pani Elżbieta Hoffmann prowadziła klub przez 18 lat.
Dzisiaj młodzi zawodnicy mają zupełnie inne warunki niż ich rówieśnicy sprzed trzech dekad. Jednak motywy rozpoczęcia treningów wydają się podobne.
– Na pierwszy trening poszedłem z ciekawości. Spodobało mi się. Dobrze czuję się w towarzystwie koleżanek i kolegów. Schudłem.
– Jestem sprawny i szczęśliwy.
– Czasami przed zawodami boli brzuch. Kiedy dopływam do linii startu, ból znika. Wiem, że to stres.
– W ubiegłym roku pierwszy raz wygrałem zawody. Bardzo się cieszyłem – opowiadali, jedząc jubileuszowy tort truskawkowy Alan, Antoni i Maurycy.
Kluby nie mogłyby funkcjonować bez rodziców zawodników. W Jerzykowie nad Zalewem było ich bardzo wielu.
– Trening oznacza, że syn nie siedzi przed żadnym urządzeniem elektronicznym. Dla mnie to wystarczający powód, by jeździć z nim na treningi i zawody. Rolą rodziców jest dostosowanie się do kolejnych etapów rozwoju dziecka. Starty są dla mnie i dla żony ogromnym przeżyciem – mówi pan Łukasz Krąkowski.






































