Doskonały zawodnik, doświadczony trener był dzisiaj gościem pobiedziskiej Bibliostacji. O kim mowa? O trenerze piłkarskiej reprezentacji Polski do lat 21 Jerzym Brzęczku.
Na widowni zasiedli młodzi zawodnicy MGKS Huragan Pobiedziska i liczna grupa fanów futbolu.
– Sam jesteś odpowiedzialny za to, co osiągniesz. Trzeba mieć pasję, marzenia. Człowieka powinno coś napędzać, do czego będzie konsekwentnie dążył. Ważne jest zaangażowanie i poświęcenie zawodnika – przekonywał zdobywca srebrnego medalu olimpijskiego.
Jerzy Brzęczek nie ukrywał, że na drodze sportowca do sukcesu są ukryte pułapki. Jedną z nich jest dojrzewanie, pierwsze zauroczenia.
Trener opowiedział też o swoim pierwszym wyjeździe zagranicę, który skończył się na lotnisku. Był więcej niż zawiedziony.
Dlaczego doszło do takiej sytuacji? Ponieważ działacze przygotowujący wyjazd, nie otrzymali na czas jego paszportu. Zamiast do Paryża pojechał więc na zgrupowanie Rakowa Częstochowa, gdzie wtedy grał.
Zastanawiał się, jak na wieść, że nie dotarł do Paryża, zareagują rówieśnicy w szkole. Nie załamał się. Miesiąc później znów dostał powołanie do kadry i tak jest z nią, w różnych rolach, od czterdziestu lat.
Selekcjoner pytał nastolatków jak często trenują. A gdy padały odpowiedzi:3, 5 razy w tygodniu, stwierdził, że będąc nastolatkiem grał z kolegami w piłkę codziennie.
– Rodzice przychodzili na boisko, by zabrać nas do domów – wspominał.
W czasie trwającego ponad 90 minut spotkania poruszono jeszcze wiele innych wątków. Finałem było wspólne zdjęcie.













